wtorek, 8 marca 2016

Od Sevastiana.

Zostałem wypchnięty z kantorka na małą scenę. Na moich ustach gościł szyderczy uśmiech, kiedy oczy wszystkich zwróciły się na trzy osoby wypadające z ciasnego pomieszczenia. Na moim biurku nie było już scenariusza z imieniem Eve Blackmir. Więc zechciała się pokazać.? Mój uśmiech tylko się poszerzył. Dziewczyna widząc nas skrzywiła się z niesmakiem i wściekłym krokiem ruszyła w naszym kierunku.
- Co to ma znaczyć.? - Wysyczała a jej oczy ciskały pioruny.
Trzymała się jak najdalej Vincenta. To tylko oznacza więcej zabawy dla mnie.
- To nowa sztuka, którą będziemy przedstawiać za tydzień. - Zakryłem złośliwy uśmiech palcami. - Nie pasuje Ci coś.? - Spytałem uroczo.
- Ty... - Wysapała. - Nie ma szans na taki układ.
- Nie.? - Uniosłem wysoko brwi. - Nie wydaje mi się.
- Nie masz pra...
- Mogę wszystko. - Zaśmiałem się.
Aurora patrzyła to na mnie to na Eve próbując coś zrozumieć a Vincent śmiał się pod nosem.
- O co w tym chodzi.? - Spytała zmieszana.
Odwróciłem się do niej i teatralnie przedstawiłem Eve.
- Oto nasza Julia.
- Nie.! - Cichy okrzyk wyrwał się z ust dziewczyny.
Posłałem jej krzywy uśmiech i wróciłem spojrzeniem do Aurory. Wyglądała jakby zjadła coś wyjątkowo niesmacznego.
- Będzie ciekawie. - Mruknął ciągle roześmiany Vin.
- Jak najbardziej.
- Nie zagram tego. - Wściekły ton wrócił.
- Zagrasz. - Powiedziałem słodko.
- Nie zmusisz mnie. - Wcisnęła mi w ręce swój scenariusz.
- Przekonajmy się. - Wyciągnąłem iPhone'a i pokazałem jej dostęp do wszystkich ocen i zachowania w kartach uczniów. - Jak mniemam nie byłoby Ci na rękę nie zdać, prawda.?
Moje usta coraz bardziej rozciągały się w złośliwym uśmieszku.
- Jak...? - Spytała pobladła.
- Bo mogę. - Odparłem prosto i włożyłem w jej ręce kartki z tekstem.
- Nawet Ty nie miałbyś takich wpływów.
Spojrzałem na nią wymownie i odwróciłem się w stronę uczniów na fotelach.
- Za chwilę większość z was dostanie pewne role. Odegramy skróconą wersję Romea i Julii na podstawie scenariusza stworzonego przeze mnie przed dyrektorami i kilkoma innymi osobami pod koniec przyszłego tygodnia. Oczekuję, że na kolejne zajęcia za dwa dni będziecie znać większość tekstu i dobrze znać swoją postać. Macie ją poczuć i odegrać jakbyście naprawdę nią byli. Na jutro wystarczy jak będziecie płynnie to czytać. - Wbiłem twardy wzrok w Eve. - Wszystko ma być idealnie wyćwiczone.
Podszedłem do biurka i z szuflady wyciągnąłem stertę kartek poupinanych po kilka stron. Kilka minut później wszystko było rozdane.
- Tak jak wspominałem macie dwa dni na zapamiętanie. - Powiedziałem surowo i wyszedłem z pomieszczenia.
Wypadałoby na chwilę wstąpić do pokoju nauczycielskiego. Może zastanę tam wychowawczynię Vincenta i poinformuję ją, że zgodził się na moje warunki. Założyłem okulary na nos i z trzaskiem wszedłem d tego jakże brzydkiego pomieszczenia. Było urządzone dość tanio i mało wytwornie. Raczej w staromodnym stylu. Blade czerwone ściany, brązowe i złote dodatki. Usiadłem na przeciwko Lorraine, która skrzywiła się gdy rzuciłem okulary na stół i założyłem na niego nogi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz